Nawóz do pelargonii – kiedy i jak nawozić?
Zapomnij o „magicznej ręce do kwiatów”, zacznij nawozić pelargonie świadomie. Dzięki przemyślanemu dokarmianiu można uzyskać rośliny z gęstą masą liści i obfitym kwitnieniem przez kilka miesięcy, a nie tylko na chwilę w maju. Odpowiednio dobrany nawóz do pelargonii ma większe znaczenie niż droga odmiana czy „cuda” z internetu. Warto znać kilka prostych zasad, żeby nie przepłacać za preparaty i nie zniszczyć roślin nadmiarem składników. Poniżej konkretne wskazówki: kiedy, czym i jak nawozić, żeby pelargonie rzeczywiście „odwdzięczyły się” wyglądem.
Dlaczego pelargonie potrzebują regularnego nawożenia
Pelargonie tworzą ogromną masę zieloną i kwiaty na stosunkowo małej objętości podłoża – szczególnie w skrzynkach balkonowych. Z ziemi w donicy składniki pokarmowe są zużywane i wypłukiwane szybciej niż w gruncie. Bez systematycznego uzupełniania rośliny stopniowo słabną, nawet jeśli podlewanie jest prawidłowe.
W praktyce oznacza to, że pelargonie potrzebują stosunkowo wysokiej dawki potasu (odpowiada za kwitnienie i odporność), fosforu (korzenie, zawiązywanie pąków) oraz umiarkowanego, ale stałego azotu (liście, pędy). W większości uniwersalnych ziemi do kwiatów startowy poziom tych składników wystarcza na około 4–6 tygodni po posadzeniu. Potem bez nawozu jakość kwitnienia wyraźnie spada.
Warto też pamiętać, że pelargonie są roślinami wytrzymałymi, ale „żerne”. Zniosą okresowe braki, jednak wtedy marnieją: skracają się pędy kwiatowe, liście drobnieją, roślina się „rozjeżdża” i łatwiej choruje. Dużo łatwiej utrzymać równą kondycję dzięki regularnym, mniejszym dawkom nawozu, niż próbować ratować zaniedbaną roślinę dużą jednorazową porcją.
Jak wybrać nawóz do pelargonii
Na rynku dostępnych jest kilkadziesiąt rodzajów nawozów do pelargonii i roślin balkonowych. Nie wszystkie mają sens w amatorskiej uprawie, niektóre różnią się głównie opakowaniem i marketingiem. Przy wyborze warto patrzeć na skład, a nie tylko na chwytliwą nazwę.
Nawozy mineralne do pelargonii
Do większości upraw balkonowych najlepiej sprawdzają się nawozy mineralne wieloskładnikowe – w płynie, żelu lub w postaci nawozów krystalicznych rozpuszczalnych w wodzie. Umożliwiają precyzyjne dozowanie i szybkie działanie, co przy pelargoniach jest bardzo korzystne.
Na etykiecie powinna się pojawić informacja typu: „do pelargonii” lub „do roślin balkonowych kwitnących” oraz odpowiednia proporcja NPK, na przykład: 8-6-10, 7-5-9, 10-7-20. Delikatna przewaga potasu nad azotem sugeruje, że nawóz sprzyja obfitemu kwitnieniu, a nie tylko „pompowaniu” liści.
Praktyczne są nawozy w płynie lub żelu, dodawane do wody co każde lub co drugie podlewanie. Nawozy krystaliczne (proszek do rozpuszczenia) często wychodzą taniej na dużą ilość roślin, ale wymagają dokładniejszego odmierzania.
W sprzedaży są także nawozy długo działające (granulki lub pałeczki), które uwalniają składniki stopniowo przez kilka tygodni czy miesięcy. Sprawdzają się u osób, które nie chcą często pamiętać o nawożeniu, ale dają mniejszą kontrolę – w upały mogą uwalniać się szybciej, a w chłodzie wolniej, przez co efekt bywa nierówny.
Warto unikać częstego mieszania różnych nawozów mineralnych „na oko”. Jeśli używany jest nawóz do pelargonii zgodnie z etykietą, dokładanie innych preparatów tego typu zwykle nie poprawia efektu, a zwiększa ryzyko zasolenia podłoża.
Nawozy organiczne i biostymulatory
Oprócz nawozów mineralnych można stosować nawozy organiczne (na bazie kompostu, biohumusu, wyciągów roślinnych) oraz różnego typu biostymulatory. Ich działanie jest łagodniejsze i wolniejsze, ale wspierają strukturę podłoża i mikroorganizmy glebowe.
Biohumus czy nawozy na bazie obornika są dobrym uzupełnieniem przy sadzeniu pelargonii do skrzynek – można je wymieszać z ziemią lub zastosować jako dodatek do podlewania. Nie zastąpią jednak zwykle nawozów mineralnych w okresie intensywnego kwitnienia, gdy zapotrzebowanie na potas i fosfor jest wysokie.
Biostymulatory (np. ekstrakty z alg morskich, aminokwasy) nie są klasycznym nawozem, ale raczej „witaminką” dla roślin. Wspierają regenerację po przesuszeniu, przemarznięciu czy gradobiciu, poprawiają odporność na stres. Dobre efekty daje ich stosowanie raz na 2–3 tygodnie w sezonie, równolegle ze standardowym nawożeniem.
W przydomowej uprawie pelargonii najrozsądniejsze jest połączenie: mineralny nawóz do pelargonii jako podstawa + okresowe wsparcie organiczne lub biostymulujące. Taki układ daje szybki efekt wizualny i dba o dłuższą żywotność podłoża.
Pelargonie najlepiej reagują na systematyczne, małe dawki nawozu mineralnego z przewagą potasu, uzupełniane co jakiś czas łagodnymi preparatami organicznymi.
Kiedy nawozić pelargonie w donicach i w gruncie
Terminy nawożenia zależą od miejsca uprawy, rodzaju podłoża i pogody. Pelargonie w skrzynkach balkonowych i w gruncie „pracują” inaczej, choć zasady ogólne są podobne.
Pelargonie balkonowe w donicach
Przy sadzeniu do świeżej, dobrej ziemi do kwiatów, startowe nawożenie w podłożu zwykle wystarcza na 4–6 tygodni. W tym czasie lepiej nie dokładać silnych nawozów mineralnych, żeby nie doprowadzić do przenawożenia młodych korzeni. Można natomiast sięgnąć po łagodne preparaty typu biohumus.
Standardowy schemat wygląda następująco:
- początek sezonu (maj–początek czerwca) – delikatne nawożenie co 7–10 dni, połową dawki zalecanej przez producenta;
- środek sezonu (czerwiec–sierpień) – pełna dawka, często nawet co każde podlewanie (przy nawozach płynnych i częstym, umiarkowanym podlewaniu);
- koniec sezonu (wrzesień) – stopniowe ograniczanie nawożenia, szczególnie azotu; można przejść na nawozy „jesienne” z wysoką zawartością potasu i minimalną ilością azotu.
W upalne tygodnie (powyżej 30°C) lepiej zmniejszyć stężenie nawozu o 1/3–1/2, ponieważ rośliny pobierają wtedy dużo wody, a mniej składników. Zbyt mocny roztwór przy wysokich temperaturach łatwo przypala korzenie.
Nie ma sensu nawożenie pelargonii jesienią, gdy rośliny są przeznaczone do likwidacji po sezonie. Jeśli planowane jest ich zimowanie, dokarmianie należy zakończyć najpóźniej w połowie września, by nie prowokować miękkich, podatnych na mróz przyrostów.
Pelargonie w gruncie
Pelargonie sadzone w gruncie mają trochę łatwiej – gleba magazynuje składniki lepiej niż podłoże w skrzynce. Mimo to warto zadbać o zasilenie, zwłaszcza na rabatach ozdobnych, gdzie oczekuje się efektu „dywanu” z kwiatów.
Dobry sposób to wniesienie nawozu długodziałającego lub kompostu już przy przygotowaniu rabaty. Następnie, po około 4–5 tygodniach od posadzenia, można zacząć nawożenie płynnym nawozem do pelargonii, raz na 10–14 dni. W przypadku gleb żyznych dawki można nieco zmniejszyć, w glebach piaszczystych – utrzymać zgodnie z zaleceniami producenta.
Na rabatach w pełnym słońcu ważne jest powiązanie nawożenia z nawadnianiem. Lepiej zastosować nawóz po solidnym podlaniu lub przed spodziewanym deszczem, niż podawać koncentrat na suchą ziemię.
W gruncie nawożenie zazwyczaj kończy się na przełomie sierpnia i września. Dalsze dokarmianie pelargonii nie przedłuży istotnie sezonu, a przy chłodnych nocach rośliny i tak będą stopniowo zamierać.
Jak prawidłowo nawozić – dawki i technika
Najbezpieczniej jest trzymać się dawkowania z etykiety i ewentualnie lekko je obniżyć, zamiast dowolnie zwiększać. Większość nawozów płynnych do pelargonii zaleca rozcieńczenie w proporcji ok. 5–10 ml na 1 litr wody. Przy podlewaniu co każde podlewanie można spokojnie używać dolnej granicy zakresu.
Roztwór nawozu powinien być podawany na wilgotne podłoże, nigdy na zupełnie suchą bryłę korzeniową. Good praktyka:
- najpierw lekkie podlanie czystą wodą,
- po 10–15 minutach podlewanie roztworem nawozu.
W skrzynkach balkonowych wygodnie jest stosować zawsze to samo, lekko obniżone stężenie, zamiast mocno się różniących dawek co tydzień. Rośliny znacznie lepiej reagują na stały, niższy poziom składników niż na „skoki” stężeń.
Nawozy krystaliczne wymagają dokładnego rozpuszczenia w wodzie – resztki kryształków w konewce mogą spalić korzenie lub liście, jeśli trafią bezpośrednio na roślinę. Po rozpuszczeniu warto roztwór zamieszać i od razu zużyć, nie przechowywać przez wiele dni.
Najczęstsze błędy przy nawożeniu
Przy pelargoniach powtarza się kilka schematycznych błędów, które później objawiają się „tajemniczym” marnieniem kwiatów. Znajomość tych sytuacji pozwala ich łatwo uniknąć.
Zbyt wysokie stężenie nawozu. Chęć szybkiego efektu często kończy się dolaniem „trochę więcej” koncentratu. W efekcie pojawiają się przypalone brzegi liści, zahamowanie wzrostu, a w skrajnych przypadkach zamieranie całych roślin. Lepiej nawozić częściej, słabiej, niż rzadko i mocno.
Nawożenie przesuszonych roślin. Pelargonie po stresie suszy i z podwiędniętymi liśćmi powinny najpierw dostać czystą wodę i dopiero po 2–3 dniach łagodną dawkę nawozu. „Wstrząs” stężonym roztworem na suchy system korzeniowy jest dla nich dodatkowym obciążeniem.
Mieszanie wielu preparatów naraz. Stosowanie jednocześnie nawozu do pelargonii, uniwersalnego nawozu do roślin balkonowych, odżywki w sprayu i jeszcze pałeczek nawozowych w podłożu to prosta droga do zasolenia. Jeden dobrze dobrany nawóz podstawowy + ewentualnie lekki dodatek biohumusu w zupełności wystarczają.
Brak płukania podłoża. Przy intensywnym nawożeniu w ciągu długiego sezonu dobrze jest raz na 4–6 tygodni podlać rośliny obficie samą wodą, tak aby część nadmiaru soli wypłynęła z doniczek odpływami. Szczególnie ważne jest to przy twardej wodzie z kranu.
Objawy niedoborów i przenawożenia pelargonii
Pelargonie dość wyraźnie pokazują w wyglądzie, gdy coś jest nie tak z odżywianiem. Obserwacja liści i kwiatów pozwala szybko zareagować.
- niedobór azotu – liście jasnozielone, małe, całe rośliny „wyciągnięte”, słabe; kwitnienie skąpe;
- niedobór potasu – brzegi liści brązowieją i zasychają, kwiaty drobnieją, kwitnienie skraca się w czasie;
- niedobór żelaza – młode liście żółkną, ale nerwy pozostają zielone (chloroza międzyżyłkowa), przyczyną bywa też zbyt wysokie pH podłoża;
- przenawożenie – nagłe więdnięcie mimo wilgotnej ziemi, przypalone brzegi i wierzchołki liści, biały nalot soli na powierzchni podłoża.
W przypadku niedoboru można stopniowo podnieść dawkę nawozu lub sięgnąć po preparat z mikroelementami. Przy podejrzeniu przenawożenia najlepiej ograniczyć nawożenie na 2–3 tygodnie i solidnie przepłukać podłoże wodą, pozwalając, aby nadmiar soli wypłynął odpływami z doniczki.
Prosty plan nawożenia pelargonii na cały sezon
Dla osób, które wolą konkretny schemat zamiast analizowania etykiet, można przyjąć prosty, sprawdzony plan, łatwy do wdrożenia na balkonie czy tarasie.
- Sadzenie (koniec kwietnia–maj). Pelargonie posadzić w dobrej ziemi do roślin balkonowych, można dodać garść kompostu lub wymieszać z podłożem biohumus w granulkach. Przez pierwsze 3–4 tygodnie podlewać bez nawozu mineralnego lub używać tylko łagodnego biohumusu w połowie dawki.
- Początek wzrostu (maj–początek czerwca). Wprowadzić płynny nawóz do pelargonii w 1/2 dawki zalecanej, co 7–10 dni. Obserwować rośliny – jeśli liście są intensywnie zielone, a kwiatów przybywa, nie ma potrzeby zwiększać stężenia.
- Pełnia sezonu (czerwiec–sierpień). Przejść na pełną dawkę nawozu, przy podlewaniu roślin co 2–3 dni można dodawać nawozu przy każdym podlewaniu, ale wówczas stosować dolną granicę dawki z etykiety. Raz w miesiącu wypłukać podłoże czystą wodą.
- Okresy upałów. Przy temperaturach powyżej 30°C obniżyć stężenie nawozu o 1/3–1/2. Skupić się na regularnym podlewaniu rano lub wieczorem, nawożenie traktować wtedy bardziej zachowawczo.
- Koniec sezonu (wrzesień). Zmniejszać częstotliwość nawożenia do raz na 2 tygodnie i ewentualnie sięgnąć po nawóz z mniejszą zawartością azotu, a wyższą potasu. Pelargonie szykowane do zimowania przestać nawozić najpóźniej w połowie września.
Taki plan sprawdzi się zarówno w klasycznych skrzynkach balkonowych, jak i w większych donicach czy misach. W razie wątpliwości lepiej lekko niedokarmić niż przegiąć z dawką – pelargonie wybaczają delikatne braki składników, ale dużo gorzej znoszą zasolenie podłoża.
