Czym karmić pisklęta kury w pierwszych tygodniach?
Pisklęta kury rosną najszybciej właśnie w pierwszych tygodniach życia, a tempo tego wzrostu zależy głównie od żywienia. Dobra pasza startowa i kilka prostych zasad potrafią zdecydować, czy podrośnie mocne stado, czy słabe, chorujące ptaki. Prawidłowe karmienie w pierwszych 6 tygodniach przekłada się na odporność, rozwój kości, późniejszą nieśność i ogólną kondycję kur. Wbrew pozorom nie wystarczy „trochę ziarna i wody”. Warto wiedzieć, co dokładnie wsypuje się do karmidełka, w jakiej ilości i w jakim momencie rozwoju. Poniżej konkretne wskazówki, bez teorii oderwanej od praktyki.
Dlaczego pierwsze tygodnie karmienia są tak ważne
Pisklę w kilka tygodni zwiększa swoją masę wielokrotnie. Organizm pracuje na pełnych obrotach: rozwija się układ pokarmowy, kostny, mięśnie i pióra. Jeśli w tym czasie czegoś zabraknie, skutki widać później – gorszy wzrost, krzywice, słaba odporność, a u kur niosek także mniejsza nieśność.
W odróżnieniu od dorosłej kury, pisklę nie potrafi „nadrobić” braków żywieniowych samodzielnie, np. szukając czegoś na wybiegu. Zjada to, co dostanie. Dlatego w pierwszych tygodniach lepiej postawić na pełnowartościową paszę, niż eksperymentować i „oszczędzać” na karmie. Ewentualne błędy szybko wychodzą: biegunki, apatia, wyraźnie wolniejszy wzrost w porównaniu z rówieśnikami.
Pisklęta w pierwszych 6 tygodniach powinny mieć stały dostęp do paszy starterowej i czystej wody – nie karmi się ich „na porcje” jak dorosłego drobiu.
Co powinna zawierać dobra pasza starterowa dla piskląt
Najprostsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie to pełnoporcjowa pasza typu starter dla kurcząt, przeznaczona na okres 0–6 tygodni (czasem 0–3 tygodnie, zależnie od producenta). Taka mieszanka zawiera już dobrane proporcje białka, energii, witamin i mikroelementów.
Skład dobrego startera – na co patrzeć na etykiecie
Przy wyborze paszy warto zerknąć na etykietę, nie tylko na nazwę. Kilka parametrów robi największą różnicę:
- Białko – dla piskląt zaleca się ok. 19–22% białka ogólnego. Niżej – mogą rosnąć wolniej, wyżej – nie ma sensu dla drobiu przydomowego, chyba że chodzi o intensywny tucz brojlerów.
- Energia metaboliczna – zwykle w okolicach 2800–3000 kcal/kg. Zbyt niska energia = ptaki zjadają więcej, ale nie przybierają jak trzeba; zbyt wysoka = ryzyko otłuszczenia w późniejszym okresie.
- Wapń i fosfor – bardzo ważne dla kości. U piskląt wapnia jest mniej niż u niosek, ale musi być dobry stosunek wapń:f osfor (ok. 2:1).
- Dodatki mineralno-witaminowe – witaminy A, D3, E, z grupy B, plus mikroelementy: cynk, mangan, selen. Bez nich pojawiają się problemy z odpornością i kośćcem.
- Forma – dla zupełnie małych piskląt najlepiej sprawdza się kruszonka (crumbles). Granulat bywa zbyt duży, a śruta zbyt pyląca.
Przy hodowli przydomowej nie ma sensu przepłacać za „super-specjalistyczne” pasze premium, ale też warto unikać najtańszych, no-name’owych worków, gdzie bywa więcej wypełniacza niż realnych składników odżywczych. Najrozsądniej wybierać sprawdzone marki paszowe z pełnym składem na etykiecie.
Czego nie powinna zawierać pasza dla piskląt
Przy drobiu trzymanym w przydomowym gospodarstwie lepiej unikać pasz z dodatkami, które nie są potrzebne:
- Kokcydiostatyki – w paszach dla brojlerów często spotykane. Dla małej hodowli kur nieśnych często wystarcza czysta ściółka i dobra higiena, bez lekowych dodatków. Jeśli pasza je zawiera, nie wolno mieszać z innymi lekami.
- Duży udział pylistych frakcji – ptaki to rozsypują, wdychają, zjadają mniej. W efekcie niby pasza jest, ale zjedzona bywa tylko część.
- Sporadycznych „niespodzianek” – zanieczyszczeń, ciał obcych. W renomowanych mieszankach zdarza się to zdecydowanie rzadziej.
Karmienie dzień po dniu – od wyklucia do 6. tygodnia
Plan karmienia da się prosto rozpisać według wieku. Różnice wynikają głównie z tego, ile razy dziennie dosypuje się paszy i czy wprowadza się jakiekolwiek dodatki poza starterem.
Pierwsze 24 godziny po wykluciu
Po wykluciu pisklę ma jeszcze zapas substancji odżywczych z wchłoniętego żółtka. Przez pierwsze godziny najważniejsza jest woda, nie jedzenie. Od razu po przeniesieniu do odchowalnika powinno mieć dostęp do letniej, czystej wody – najlepiej w poidle, do którego nie wpadnie całym ciałem.
Paszę starterową można wysypać już od pierwszych godzin życia, ale jeśli pisklęta przyszły kurierem, często jedzą dopiero po kilku godzinach odpoczynku. To naturalne. Nie trzeba wciskać im jedzenia „na siłę”, dużo ważniejsze jest pilnowanie, by wszystkie nauczyły się pić.
Dni 2–7: tylko starter i woda
W pierwszym tygodniu nie podaje się żadnych „domowych” dodatków typu jajko, kasza, chleb, ziarno. Najzdrowiej rosną pisklęta karmione wyłącznie dobrą paszą startową. Sucha pasza powinna być dostępna cały czas – dosypywana kilka razy dziennie małymi porcjami, tak by nie zalegała w karmidle przez wiele godzin.
Zapas wody wymieniany minimum 2 razy dziennie. Warto pilnować, żeby pisklę nie wpadło do poidła – mokry, wychłodzony kurczak bardzo łatwo choruje. W tym okresie tempo wzrostu jest wyraźnie widoczne: piersi się zaokrąglają, pióra zaczynają się pojawiać na skrzydłach.
Tydzień 2–3: pierwsze, bardzo delikatne urozmaicenia
Od 2. tygodnia życia można powoli myśleć o minimalnym urozmaiceniu diety, ale wyłącznie jako dodatek do pełnoporcjowej paszy. Najważniejsze: starter nadal stanowi 90–95% tego, co pisklę zjada w ciągu dnia.
W praktyce na tym etapie często wprowadza się:
- drobną zielonkę (np. posiekany mniszek, koniczynę, młodą trawę) – dosłownie po kilka listków na sztukę, raz dziennie, obserwując kupy,
- piasek lub bardzo drobny żwirek – jeśli w diecie pojawi się coś innego niż starter, żołądek mięśniowy potrzebuje „kamyków” do rozcierania pokarmu.
Dalej obowiązuje zasada: pasza i woda dostępne non stop. Zbyt szybkie przechodzenie na „normalne” ziarna odbija się na wzroście i zdrowiu. Całe ziarno jest po prostu za trudne do strawienia dla tak młodego układu pokarmowego.
Tydzień 4–6: przejście na grower lub pozostanie przy starterze
Między 4. a 6. tygodniem następuje kolejny etap. Część producentów pasz ma osobny typ mieszanki: grower (pasza dla podrostków), inni zalecają pozostanie przy starterze do 6. tygodnia. W małej hodowli spokojnie można wykorzystać starter do końca 6. tygodnia, a potem przejść na mieszankę dla młodzieży.
Jeśli wybierze się grower od 4. tygodnia, przejście robi się stopniowo, mieszając:
- dzień 1–3: 75% starter, 25% grower,
- dzień 4–6: pół na pół,
- dzień 7–9: 25% starter, 75% grower,
- potem już 100% grower.
W tym czasie można lekko zwiększać udział zielonek, można też wprowadzić drobno gniecione ziarno (np. śrutę kukurydzianą) – ale nadal jako dodatek, nie podstawę. Pisklęta są już bardziej odporne, ale ich kościec wciąż się intensywnie rozwija, więc zbilansowana mieszanka wciąż jest fundamentem.
Pasza gotowa czy domowa mieszanka?
To pytanie pojawia się prawie zawsze. W teorii samodzielne mieszanie paszy zbożowej z dodatkami mineralnymi jest możliwe. W praktyce, dla początkujących i przy małych stadach, znacznie bezpieczniej i taniej (licząc straty, czas i zdrowie ptaków) wychodzi gotowa pasza pełnoporcjowa.
Gotowa pasza – zalety i wady
Zalety:
- pewna zawartość białka, energii i minerałów – ktoś to policzył i sprawdził,
- brak konieczności kupowania wielu składników osobno,
- mniejsze ryzyko niedoborów (wapń, fosfor, mikroelementy),
- szybszy i bardziej wyrównany wzrost piskląt.
Wady: cena za kilogram bywa wyższa niż samych zbóż, ale przy małym stadzie ta różnica jest z reguły niewielka w skali całego okresu odchowu. Problemem bywa raczej dostępność konkretnej marki na wsi niż sama idea gotowej paszy.
Domowe mieszanki z całego ziarna, śruty, otrąb, ziemniaków czy resztek kuchennych mają sens dopiero wtedy, gdy jest się bardzo dobrze obeznanym z żywieniem i ma się dostęp do koncentratów mineralno-witaminowych. Bez tego mieszanka zazwyczaj wychodzi zbyt uboga w białko i mikroelementy.
W pierwszych tygodniach lepiej stworzyć pisklętom „idealne warunki na starcie” – gotowa pasza starterowa jest w tym okresie na ogół lepszym wyborem niż eksperymenty z domowymi przepisami.
Jak podawać paszę i wodę pisklętom
Sama zawartość karmy to jedno. Równie ważne jest to, jak pisklęta jedzą i piją na co dzień. Błędy techniczne są jedną z najczęstszych przyczyn problemów zdrowotnych.
Karmidła powinny być niskie, stabilne i tak ustawione, by wszystkie pisklęta mogły bez problemu podejść jednocześnie. Gdy miejsca jest za mało, silniejsze osobniki zjadają większość paszy, słabsze zostają w tyle i rosną znacznie wolniej. Lepiej dać dwa mniejsze karmidła niż jedno duże, wokół którego robi się tłok.
Woda musi być zawsze dostępna. Poidła dla piskląt (np. butelkowe z podstawką) sprawdzają się dużo lepiej niż miski – ptaki mniej się moczą, woda dłużej zostaje czysta. W odchowalniku z lampą grzewczą woda paruje szybciej, więc warto od razu przewidzieć odpowiednio duże poidło.
Higiena: karmidła i poidła dobrze jest czyścić codziennie. Resztki mokrej, zawilgoconej paszy szybko pleśnieją, a pleśń oznacza mykotoksyny, które uszkadzają wątrobę i obniżają odporność. Wodę wymienia się minimum 2 razy dziennie, w upały częściej.
Najczęstsze błędy żywieniowe u piskląt
Problemy z pisklętami bardzo często zaczynają się w karmidle, a nie „znikąd”. Kilka błędów powtarza się tak często, że warto je po prostu wymienić i od razu świadomie omijać.
- Zbyt wczesne podawanie ziarna – całe ziarno pszenicy, kukurydzy czy owsa dla maluchów to prosta droga do biegunek, wychudzenia, niestrawności. Układ pokarmowy piskląt zwyczajnie sobie z tym nie radzi.
- Podawanie chleba i resztek kuchennych – chleba pisklęta nie potrzebują w ogóle. To masa soli, drożdży i wypełniacza, a mało wartości. Resztki z obiadu to ryzyko soli, przypraw, tłuszczu i psucia się w cieple.
- Za dużo „domowych dodatków” kosztem paszy – jajko na twardo, kasza, gotowane ziemniaki – te rzeczy mogą się wydawać zdrowe, ale szybko wypierają dobrą paszę z jadłospisu. W efekcie brakuje białka, wapnia, minerałów.
- Brak stałego dostępu do jedzenia i wody – pisklęta nie powinny „czekać” na karmienie. Głodówki między posiłkami sprzyjają dziobaniu siebie nawzajem, kanibalizmowi, a do tego spowalniają rozwój.
- Brak żwirku przy urozmaiconej diecie – jeśli wchodzi coś więcej niż starter, potrzebne są drobne kamyczki, żeby żołądek mógł rozdrabniać pokarm. Bez tego jedzenie zalega, pojawiają się biegunki i wzdęcia.
Jeśli pisklęta rosną nierówno, część jest wyraźnie mniejsza, a kupy są wodniste lub bardzo jasne, to najpierw warto przejrzeć schemat karmienia i rodzaj podawanych dodatków, zanim zacznie się szukać „egzotycznych chorób”.
Podsumowując w praktycznym skrócie: w pierwszych 6 tygodniach pisklęta kur powinny dostawać głównie dobrą paszę starterową (19–22% białka), czystą wodę dostępną cały czas i minimalne ilości dodatków wprowadzane stopniowo od 2. tygodnia. Taki prosty schemat wystarcza, by odchować silne, zdrowe młode kury, bez kombinowania i ryzykownych eksperymentów żywieniowych.
