Czym karmic kurczaki po wykluciu – pierwsze dni krok po kroku

Czym karmic kurczaki po wykluciu – pierwsze dni krok po kroku

Pierwsze dni po wykluciu decydują o tym, czy pisklęta będą rosły szybko i zdrowo, czy zaczną się problemy z biegunkami, padnięciami i zahamowaniem wzrostu. To, czym karmione są kurczaki od pierwszych godzin życia, ma bezpośredni wpływ na rozwój jelit, odporność i późniejszą nieśność lub przyrost masy. Wbrew obiegowym opiniom, nie wystarczy „cokolwiek sypnąć do korytka”. Żywienie trzeba zaplanować, dopasować do wieku w dniach i ściśle trzymać się kilku zasad. Poniżej krok po kroku opisano, czym karmić kurczaki po wykluciu, jaką paszę wybrać i czego unikać, żeby stado dobrze wystartowało.

Warunki przed pierwszym karmieniem

Zanim kurczaki dostaną pierwszą paszę, muszą mieć przygotowane odpowiednie miejsce. Bez tego nawet najlepsze karmienie nie przyniesie skutków.

Po wyjęciu z inkubatora lub spod kwoki pisklęta potrzebują ciepła, suchej ściółki i łatwego dostępu do wody. Temperatura pod źródłem ciepła powinna wynosić około 32–34°C w pierwszej dobie. Na obrzeżach odchowalnika powinno być chłodniej, żeby mogły się odsunąć, jeśli będzie im za gorąco. Zbyt niska temperatura szybko odbije się na apetycie – zmarznięte kurczęta skulają się, popiskują i nie podchodzą do karmideł.

Ściółka powinna być sucha, nie pyląca i niezbyt śliska. Najlepiej sprawdzają się trociny o średniej frakcji lub gruba sieczka słomiana. W pierwszych godzinach dobrze jest przykryć ściółkę papierem (np. szarym papierem pakowym), żeby kurczaki nie zaczęły zjadać trocin zamiast paszy. Taki błąd zdarza się bardzo często, a kończy się biegunkami i zahamowaniem wzrostu.

Karmidła i poidła trzeba ustawić tak, żeby do nich łatwo dochodziło każde pisklę. Lepiej użyć większej liczby małych karmideł niż jedno duże – słabsze osobniki nie będą wypychane przez silniejsze. Wysokość krawędzi powinna być na poziomie linii grzbietu kurczaka, dzięki czemu pasza mniej się rozsypuje, a jednocześnie jest łatwy dostęp.

Pierwsze 24 godziny po wykluciu – co podać i kiedy

Pisklę rodzi się z zapasem żółtka wciągniętego do jamy brzusznej. Ten „pakiet startowy” wystarcza na mniej więcej 24 godziny, dzięki czemu młode mogą dojść do siebie po wykluciu, wyschnąć i wzmocnić się przed pierwszym karmieniem.

Kiedy zacząć karmienie

Przy odchowie domowym dobrze sprawdza się zasada: najpierw woda, potem pasza. W pierwszych godzinach po przeniesieniu do odchowalnika warto podać tylko letnią, czystą wodę. Wodę można lekko podgrzać do około 25–30°C – zimna woda obniża temperaturę ciała osłabionych piskląt i zmniejsza u nich chęć do jedzenia.

Pierwszą paszę najlepiej podać między 12. a 24. godziną od wyklucia. Zbyt wczesne karmienie, kiedy żółtko nie jest jeszcze w pełni wchłonięte, może obciążyć przewód pokarmowy. Zbyt późne – osłabić pisklęta i spowodować, że będą „od tyłu” względem prawidłowego rozwoju.

Na początku paszę sypie się bezpośrednio na papier rozłożony na ściółce. Kurczęta instynktownie skubią wszystko, co kontrastuje kolorem z tłem, dlatego łatwiej znajdą drobne granulki. Dopiero po 1–2 dniach, kiedy nauczą się jeść, można przejść na normalne karmidła.

Czego absolutnie nie podawać w pierwszej dobie

Nadal krążą „babcine” porady, żeby od razu po wykluciu podawać gotowane jajko, kaszę mannę czy namoczoną bułkę. W nowoczesnym, zdrowym odchowie takie dodatki w pierwszej dobie są złym pomysłem. Przewód pokarmowy pisklęcia dopiero się zasiedla bakteriami, śluzówka jest delikatna, a ciężkostrawne, wilgotne mieszanki łatwo prowadzą do zakażeń i biegunek.

Nie powinno się też podawać w pierwszej dobie żadnych „domowych lekarstw” typu czysty cukier w wodzie czy mocno stężone witaminy. Jeśli pisklęta są prawidłowo odchowywane, wystarczy im dobrej jakości woda i starter dla piskląt.

Dla kurcząt w pierwszej dobie najlepsze jest połączenie: ciepła, spokoju, czystej wody i suchej, specjalistycznej paszy starterowej – bez „ulepszania” domowymi wynalazkami.

Co dawać w dniach 2–7 – pasza i dodatki

Po pierwszej dobie przychodzi czas na ustabilizowanie schematu karmienia. W tym okresie rozwijają się jelita, układ odpornościowy i kości. Żywienie musi być skoncentrowane i wyrównane.

Gotowa mieszanka starter – podstawowy wybór

Najbezpieczniejszym rozwiązaniem na pierwsze 7–10 dni jest pełnoporcjowa pasza typu starter przeznaczona dla piskląt kurzych od 0 dnia życia. Taka pasza ma zwykle zawartość białka na poziomie 20–22%, odpowiednią ilość energii i komplet witamin oraz mikroelementów. Ziarno jest bardzo drobno śrutowane lub w formie mikrogranulatu, idealnie dopasowanego do małego dzioba.

Starter podawany jest „do woli” – pisklęta powinny mieć do niego dostęp przez całą dobę. Ograniczanie ilości jedzenia w tym wieku mija się z celem, bo młode rosną wtedy najszybciej. Ważne jest natomiast, żeby pasza była świeża i sucha. Nie wolno dosypywać nowej porcji na stare resztki, które wilgotnieją i pleśnieją – lepiej wysypać karmidło, wyczyścić je i nasypać świeżej paszy.

Dobre startery mają często dodatek kokcydiostatyków (środków przeciwko kokcydiozie). W małych, domowych stadach taka ochrona bywa bardzo pomocna, ale zawsze trzeba czytać etykietę i stosować się do zaleceń producenta – zwłaszcza co do okresu karencji przed ubojem.

Domowe mieszanki – kiedy tak, kiedy nie

Przy małej liczbie piskląt pojawia się pokusa, żeby „zaoszczędzić” i od razu podawać własne mieszanki zbożowe. W pierwszym tygodniu życia jest to ryzykowne. Proste śruty zbożowe (pszenica, jęczmień, owies) mają za mało białka i zbyt ubogi zestaw aminokwasów, żeby zapewnić prawidłowy rozwój.

Jeżeli z jakiegoś powodu nie da się użyć gotowego startera, domowa mieszanka musi zawierać oprócz ziarna również wysokobiałkowe komponenty: śrutę sojową, słonecznikową lub rzepakową, a także premiks witaminowo-mineralny przeznaczony konkretnie dla drobiu. Samo ziarno, nawet ze „zdrowych, własnych pól”, nie wystarczy.

W pierwszych 7 dniach zdecydowanie lepiej sprawdza się rozwiązanie: 100% profesjonalnego startera. Domowe dodatki (np. drobno siekana zielenina) można wprowadzać dopiero pod koniec pierwszego tygodnia i to w niewielkich ilościach, obserwując konsystencję odchodów i ogólną kondycję stada.

Woda i napoje wspomagające

O dobrym odchowie piskląt decyduje nie tylko pasza, ale także to, co piją. Odwodnione pisklę szybko traci ciepłotę ciała, nie je i pada, nawet jeśli pasza stoi tuż obok.

Jak podawać wodę, żeby była bezpieczna

Woda powinna być zawsze dostępna, czysta i podawana w poidłach dostosowanych do drobnego rozmiaru piskląt. Zwykłe miski odpadają – kurczęta szybko wchodzą do środka, moczą piórka, a czasem nawet się topią. Najlepiej używać małych poideł dzwonowych lub korytkowych z bardzo płytką strefą wodną.

Nie wolno wlewać zimnej, lodowatej wody prosto z głębokiej studni. Optymalna jest temperatura wody zbliżona do temperatury otoczenia, lekko letnia – wtedy pisklęta chętniej piją i nie wychładzają organizmu.

Poidła trzeba myć codziennie, a przy upałach nawet dwa razy dziennie. Biofilm i osady na ściankach to idealne środowisko do rozwoju bakterii, które w słabym, młodym organizmie mogą wywołać gwałtowne biegunki.

Naturalne dodatki do wody

W pierwszym tygodniu można zastosować delikatne wspomaganie wody dodatkami, ale zawsze z umiarem. Wiele osób podaje np. bardzo słaby roztwór witamin przeznaczonych dla drobiu. Stężenia należy trzymać się ściśle według etykiety – zbyt mocne roztwory obciążają wątrobę.

Często stosowanym dodatkiem jest elektrolit dla drobiu, szczególnie jeśli pisklęta były długo transportowane albo wykluwały się nierównomiernie i część z nich jest wyraźnie słabsza. Elektrolit pomaga uzupełnić straty minerałów i poprawia nawodnienie.

Ocet jabłkowy, wywary ziołowe czy inne „naturalne” rozwiązania można wprowadzać dopiero później i tylko wtedy, gdy ma się pewność co do właściwego dawkowania. Pierwszy tydzień to czas na stabilizację przewodu pokarmowego, a nie eksperymenty.

Najczęstsze błędy żywieniowe w pierwszym tygodniu

Wiele problemów zdrowotnych, które pojawiają się u kurcząt po kilku tygodniach, ma swoje źródło właśnie w pierwszych dniach. Powtarzają się pewne typowe błędy.

Jednym z najgorszych jest mocne nawilżanie paszy – np. robienie „papki” z kaszy, chleba, paszy i wody. Taka masa szybko kwaśnieje, zlepia się, obkleja dziób i doprowadza do zaburzeń jelitowych. Pisklęta w pierwszym tygodniu powinny jeść suchą paszę.

Często spotykany błąd to także „dokarmianie” kuchennymi resztkami: ziemniakami, makaronem, gotowanym mięsem. System trawienny pisklęcia nie jest przygotowany na takie produkty, a podawanie ich zaburza zbilansowanie profesjonalnej paszy.

Innym problemem jest zbyt wczesne i zbyt obfite podawanie zielonek. O ile pod koniec pierwszego tygodnia można dać odrobinę bardzo drobno siekanej trawy czy liści mniszka, o tyle garść mokrej zieleniny od drugiego dnia to prosta droga do biegunki.

Warto też zwrócić uwagę na ilość paszy w karmidłach. Zarówno przepełnione karmidła (pasza się kurczy, zanieczyszcza, pisklęta po niej chodzą), jak i całkowicie puste (przerwy głodowe) nie są korzystne. Najlepiej, gdy w karmidle jest zawsze cienka warstwa świeżej paszy.

Prosty plan karmienia dzień po dniu – pierwsze 7 dni

Dla ułatwienia można przyjąć prosty schemat żywienia na pierwszy tydzień odchowu kurcząt:

  1. Dzień 0–1 (do 24 godzin po wykluciu): ciepło, sucha ściółka, letnia woda w małych poidłach. Pasza dopiero po około 12 godzinach od osuszenia piskląt, starter rozsypany na papierze.
  2. Dzień 2: starter dostępny całą dobę w kilku małych karmidłach plus wciąż trochę rozsypane na papierze. Czysta, letnia woda, ewentualnie delikatny elektrolit po transporcie lub słabości piskląt.
  3. Dzień 3–4: wyłącznie suchy starter, podawany do woli. Wodę podawać wciąż w niskich poidłach, mytych codziennie. Papier z podłogi można już usuwać, pozostawiając same karmidła. Obserwować odchody – powinny być zwarte, bez śluzu i piany.
  4. Dzień 5–6: nadal 100% startera. Można minimalnie podnieść karmidła, żeby pisklęta rozsypywały mniej paszy. Jeśli stado wygląda zdrowo, jednorazowo dać bardzo małą ilość posiekanej, suchej zieleniny (np. listki mniszka), traktując to jako dodatek, a nie podstawę żywienia.
  5. Dzień 7: starter wciąż stanowi podstawę, dostęp do wody bez ograniczeń. Przy dobrym stanie zdrowia stada można powtórzyć niewielką dawkę zieleniny. W tym dniu warto przejrzeć wszystkie osobniki – słabsze często mają brudny, oblepiony kloak, co świadczy o problemach trawiennych i wymaga szybkiej reakcji (izolacja, korekta warunków i żywienia, w razie potrzeby konsultacja z lekarzem weterynarii).

Tak poprowadzony pierwszy tydzień odchowu – z naciskiem na suchy starter, czystą wodę i odpowiednie warunki cieplne – znacząco ogranicza biegunki, upadki i zahamowanie wzrostu. Dalsze etapy karmienia (przejście na grower, rozszerzanie diety o ziarna i zieleniny) są wtedy dużo prostsze, bo fundament w postaci zdrowego przewodu pokarmowego został już położony w pierwszych dniach po wykluciu.