Czy stodoła pełna siana potrzebuje piorunochronu, skoro przez czterdzieści lat nic się nie stało?
Październik to czas, kiedy w stodołach i magazynach leży najwięcej paszy na zimę. Bele siana, słoma po żniwach i sianokiszonka w foliach zajmują każdy wolny kąt. Burze o tej porze zdarzają się rzadziej niż latem, ale jesień to dobry moment, żeby spokojnie zastanowić się nad ochroną budynku, zanim przyjdzie kolejny sezon wyładowań.
Wiele gospodarstw ma budynki postawione kilkadziesiąt lat temu, bez żadnej instalacji odgromowej albo ze starym zwodem, którego nikt od dawna nie sprawdzał. Argument, że skoro dotąd nie uderzyło, to nie uderzy, brzmi rozsądnie tylko do pierwszego pożaru.
Dlaczego budynek z sianem jest tak narażony
Stodoła zwykle stoi na otwartym terenie, jest wyższa od otoczenia i ma dużą powierzchnię dachu. To dokładnie te cechy, które zwiększają ryzyko trafienia piorunem. Do tego wewnątrz leży materiał, który zapala się bardzo łatwo, a suche siano w belach pali się długo i gwałtownie. Straż pożarna często może już tylko pilnować, żeby ogień nie przeszedł na sąsiednie budynki.
Piorun nie musi uderzyć bezpośrednio w dach, żeby narobić szkód. Wyładowanie w pobliskie drzewo albo w linię napowietrzną potrafi wprowadzić do instalacji przepięcie, które spala silniki wentylatorów, sterowniki i ładowarki. W budynku, gdzie przewody leżą na drewnianych belkach obok słomy, iskra w uszkodzonej puszce wystarczy do zaprószenia ognia.
Dlatego ochrona odgromowa w gospodarstwie to dwie sprawy naraz: zewnętrzna instalacja, która przejmie prąd pioruna i odprowadzi go do ziemi, oraz porządna instalacja wewnątrz, odporna na przepięcia i pożar.
Co leży w ziemi wokół budynku
Najmniej widoczna, a najważniejsza część instalacji odgromowej to uziom. To on rozprasza prąd pioruna w gruncie. W budynkach gospodarczych najczęściej robi się uziom otokowy, czyli stalową taśmę ułożoną w wykopie dookoła budynku, w pewnej odległości od ściany i na głębokości, na której nie przemarza tak łatwo i nie zostanie uszkodzona przy pracach ziemnych. Wymagania dla całej ochrony odgromowej opisuje norma PN-EN 62305.
Do takiego uziomu stosuje się najczęściej płaskownik stalowy z powłoką cynkową. W rozmowach z elektrykiem i w katalogach pojawia się po prostu nazwa bednarka ocynkowana, a przy jej wyborze liczy się przekrój i grubość warstwy cynku, bo od tego zależy, ile lat taśma przeleży w wilgotnej ziemi, zanim skoroduje. W gospodarstwie gleba bywa dodatkowo zasolona i nasycona gnojowicą, więc oszczędzanie na materiale uziomu szybko się mści.
Połączenia taśmy wykonuje się złączami przeznaczonymi do tego celu albo przez spawanie, a każde miejsce spawu zabezpiecza antykorozyjnie. Na styku z gruntem i betonem przez lata pracuje cała instalacja, więc tu nie ma miejsca na prowizorkę.

Zwody na dachu i przewody odprowadzające
Na dachu montuje się zwody, czyli przewody lub pręty, które mają przyjąć uderzenie. Przy dachach z blachy część producentów i projektantów dopuszcza wykorzystanie samego pokrycia jako zwodu naturalnego, pod warunkiem odpowiedniej grubości i ciągłości połączeń. Przy pokryciu z eternitu, papy czy dachówki potrzebna jest osobna siatka zwodów na wspornikach.
Od zwodów w dół biegną przewody odprowadzające, łączone z uziomem przez złącza kontrolne. Złącze kontrolne pozwala rozłączyć obwód i zmierzyć rezystancję uziemienia. Bez niego okresowy pomiar jest kłopotliwy, a bez pomiaru nie wiadomo, czy instalacja w ogóle działa. Takie pomiary powinien wykonywać elektryk z uprawnieniami, a ich wynik warto przechowywać razem z dokumentami budynku, bo bywa potrzebny przy szkodzie i rozmowie z ubezpieczycielem.
Przewody wewnątrz, czyli porządek zamiast plątaniny
Nawet najlepszy piorunochron nie pomoże, jeżeli wewnątrz stodoły przewody wiszą na gwoździach, krzyżują się z belkami i przechodzą przez warstwę kurzu ze słomy. W budynku z łatwopalnym materiałem instalacja powinna być prowadzona tak, żeby dało się ją obejrzeć i żeby nic nie mogło jej przygnieść, przetrzeć ani przegryźć.
Rolnik, który szuka rozwiązania w internecie, często wpisuje hasło koryto instalacyjne i trafia na metalowe koryta kablowe. W budynku gospodarczym to dobry wybór, bo stalowe koryto z pokrywą odgradza przewody od siana i pyłu, chroni je przed gryzoniami i nie pali się. Przy wyborze patrzy się na szerokość dopasowaną do liczby przewodów z zapasem, na rodzaj powłoki antykorozyjnej i na to, czy koryto ma perforację, która ułatwia mocowanie, ale też wpuszcza kurz. Metalowe koryto włącza się w system połączeń wyrównawczych.
Do tego dochodzą ograniczniki przepięć w rozdzielnicy. Ich dobór zależy od tego, czy budynek ma zewnętrzną instalację odgromową i jak jest zasilany, więc to zadanie dla projektanta albo doświadczonego elektryka, a nie zakup na oko.
Od czego zacząć, jeżeli budynek nie ma żadnej ochrony
Najlepiej od oceny stanu obecnego. Elektryk obejrzy budynek, sprawdzi, czy jest jakikolwiek uziom, i oceni, czy dach nadaje się na zwód naturalny. Przy okazji dobrze jest zebrać informacje, które ułatwią mu pracę:
- wymiary budynku i rodzaj pokrycia dachu,
- co jest przechowywane w środku i czy są tam zwierzęta,
- jak budynek jest zasilany, kablem w ziemi czy linią napowietrzną,
- czy w pobliżu stoją wyższe obiekty, na przykład silosy albo drzewa.
Materiały na instalację odgromową i porządkowanie przewodów w budynkach gospodarczych można skompletować w hurtowni elektrotechnicznej. W oddziałach Onninen doradca pomoże dobrać taśmę, złącza i koryta do konkretnego budynku, a projektant lub elektryk przygotuje układ, który spełni wymagania normy.
Prace ziemne przy uziomie najłatwiej zrobić, dopóki ziemia nie zamarzła, a montaż na dachu przed pierwszymi wiosennymi burzami. Przekroje bednarki, rodzaje złączy i koryt kablowych sprawdzisz na www.onninen.pl
