Drugi pokos łąki – jak zwiększyć plon i jakość siana

Drugi pokos łąki – jak zwiększyć plon i jakość siana

Drugi pokos to szansa na dodatkową paszę. Właściwe zarządzanie łąką po pierwszym koszeniu decyduje o ilości i wartości odżywczej siana, które trafi do stodoły. Nie chodzi tylko o czekanie, aż trawa odrośnie – trzeba wiedzieć, kiedy i jak działać. Odpowiednie nawożenie, dobry moment koszenia i warunki pogodowe mają bezpośredni wpływ na końcowy rezultat.

Kiedy planować drugi pokos

Termin drugiego pokosu zależy przede wszystkim od tego, kiedy zeszła kosa po raz pierwszy. Standardowo trawa potrzebuje 6-8 tygodni na odrost, ale to mocno zależy od pogody i dostępności wody. W suchym lipcu może to być nawet 10 tygodni, podczas gdy przy regularnych opadach i ciepłej pogodzie łąka jest gotowa po 5 tygodniach.

Najlepszy moment to faza kłoszenia traw. Wtedy rośliny mają optymalny stosunek białka do włókna, a siano zachowuje dobrą strawność. Zbyt wczesne koszenie daje mało masy, za późne – twardą, mało wartościową paszę.

Warto obserwować dominujące gatunki na łące. Kostrzewa łąkowa i kupkówka pospolita sygnalizują gotowość do koszenia wyrzuceniem wiech. Rajgras angielski można косić nieco wcześniej, bo szybciej twardnieje.

Drugi pokos często ma lepszą wartość pokarmową niż pierwszy – zawiera więcej liści i mniej łodyg, co przekłada się na wyższą zawartość białka.

Nawożenie po pierwszym pokosie

Bez nawożenia drugi pokos będzie mizерny. Rośliny po pierwszym koszeniu są osłabione i potrzebują uzupełnienia składników pokarmowych. Azot to podstawa – bez niego nie ma mowy o szybkim i obfitym odroście.

Optymalną dawką jest 40-60 kg azotu na hektar, najlepiej w formie saletry amonowej lub mocznika. Nawóz należy rozrzucić zaraz po pierwszym pokosie, maksymalnie 2-3 dni później. Każdy dzień zwłoki to stracony potencjał wzrostu.

Rodzaje nawozów i ich zastosowanie

Saletra amonowa działa szybko i sprawdza się przy chłodniejszej pogodzie. Mocznik jest tańszy, ale potrzebuje wilgoci do aktywacji – w suchym okresie może leżeć na powierzchni i się nie rozpuścić. Dobrym rozwiązaniem są nawozy wieloskładnikowe z dodatkiem potasu, który wzmacnia rośliny przed suszą.

Gnojowica to doskonała alternatywa, jeśli jest dostępna. Dostarcza nie tylko azotu, ale też potasu i mikroelementów. Trzeba ją zastosować szybko po pokosie i w odpowiednim rozcieńczeniu, żeby nie poparzyć roślin. Dawka to około 15-20 m³ na hektar.

Obornik na drugi pokos to rzadkość – działa zbyt wolno i nie zdąży się rozłożyć przed kolejnym koszeniem. Lepiej zostawić go na jesień.

Pielęgnacja łąki między pokosami

Po pierwszym pokosie warto przejechać łąkę broną łąkową. Rozbija to resztki ściółki, napowietrza glebę i równomiernie rozkłada ewentualne kupki po nawożeniu. Jeśli na łące są kretowiska lub nierówności, to dobry moment na ich wyrównanie.

Chwasty problemowe typu szczaw czy łopian najlepiej usunąć mechanicznie lub punktowo opryskać. Przy dużym nasileniu można zastosować herbicyd selektywny, ale tylko jeśli do drugiego pokosu zostało minimum 4 tygodnie – trzeba zachować okresy karencji.

Podtopienia i zastoje wody po ulewach mogą znacznie opóźnić odrost. Jeśli łąka ma tendencję do zalewania, warto pomyśleć o odwodnieniu – choćby prostych rowach odprowadzających nadmiar wody.

Jak pogoda wpływa na jakość drugiego pokosu

Sierpień i wrzesień bywają kapryśne. Susze, burze, chłodne noce – wszystko to ma znaczenie. Temperatura poniżej 10°C nocą spowalnia wzrost traw, dlatego drugi pokos w górach czy na północy kraju często jest słabszy niż na nizinach.

Brak opadów to największy problem. Trawa bez wody po prostu nie rośnie, nawet przy obfitym nawożeniu. W suchych latach warto rozważyć nawadnianie, jeśli jest taka możliwość. Nawet jeden przejazd deszczownią może uratować pokos.

Z drugiej strony, zbyt dużo wilgoci sprzyja chorobom grzybowym, szczególnie rdzom. Porażone rośliny tracą wartość pokarmową i mogą być niebezpieczne dla zwierząt.

Koszenie i suszenie – na co uważać

Drugi pokos ma jedną przewagę nad pierwszym – zwykle jest bardziej stabilna pogoda. Ale to nie znaczy, że można lekceważyć prognozę. Potrzeba minimum 2-3 dni słonecznej pogody do prawidłowego wysuszenia siana.

  • Kosić rano, gdy rosa wyschnie – wilgotna trawa się nie suszy
  • Ustawić kosiarkę na wysokość 6-7 cm – niżej można uszkodzić darń
  • Przewracać siano po 3-4 godzinach od koszenia, potem raz dziennie
  • Zbierać przy wilgotności poniżej 20% – wyżej grozi samozapalenie

Siano z drugiego pokosu schnie szybciej niż z pierwszego, bo ma delikatniejsze łodygi i mniej masy. To ułatwienie, ale też pułapka – łatwo je przesuszyć, przez co kruszyje i traci liście, czyli najbardziej wartościową część.

Zbiór w trudnych warunkach

Jeśli pogoda nie dopisuje, lepiej zrobić kiszonkę niż ryzykować zepsute siano. Sianokiszonka wymaga wilgotności 40-50% i dobrego ubicia w pryzmie lub belach. Konserwanty kiszonkarskie zwiększają pewność prawidłowego zakiszenia.

Druga opcja to suszarnia, jeśli taka jest dostępna. Pozwala zbierać trawę przy wyższej wilgotności i suszyć ją sztucznie. To inwestycja, ale w rejonach z niestabilną pogodą może się zwrócić.

Wartość pokarmowa drugiego pokosu

Siano z drugiego pokosu często przewyższa jakością pierwsze koszenie. Ma więcej liści, mniej zdrewniałych łodyg i wyższą zawartość białka – nawet do 14-16% w suchej masie przy odpowiednim terminie zbioru.

Strawność też jest lepsza. Młode trawy z drugiego pokosu zawierają mniej włókna surowego, przez co zwierzęta lepiej je wykorzystują. To szczególnie ważne dla krów mlecznych czy rosnących cieląt.

Prawidłowo zebrany drugi pokos może stanowić do 40% rocznej produkcji siana z łąki, przy zachowaniu wyższej wartości odżywczej niż pierwszy.

Warto wykonać analizę paszową, szczególnie jeśli siano ma być podstawą dawki pokarmowej. Laboratorium określi dokładną zawartość białka, energii i minerałów, co pozwoli precyzyjnie zbilansować żywienie.

Błędy, które niszczą plon

Zbyt późne nawożenie to klasyk – nawóz rozrzucony tydzień po pierwszym pokosie to stracone pieniądze i czas. Rośliny mają już uruchomiony wzrost z rezerw i nawóz nie zdąży zadziałać optymalnie.

Koszenie przy złej pogodzie kończy się pleśnią i stratami. Lepiej poczekać dodatkowy tydzień i zebrać dobre siano, niż spieszyć się i wykarmić bydło zgniłą masą.

Zbyt niskie koszenie niszczy darń i osłabia rośliny. Łąka potrzebuje punktów wzrostu, żeby się regenerować. Ustawienie kosy na 5 cm czy niżej może oznaczać, że trzeci pokos w ogóle nie nastąpi.

Ignorowanie nawożenia potasem prowadzi do osłabienia roślin. Potas odpowiada za gospodarkę wodną i odporność na suszę. Łąki intensywnie użytkowane szybko się z niego wyjaławiają.

Czy opłaca się trzeci pokos

To zależy od regionu i przebiegu sezonu. Na południu Polski, przy dobrej pogodzie i nawożeniu, trzeci pokos jest realny. Na północy i w górach zwykle nie ma na to czasu – rośliny nie zdążą wyrosnąć przed jesiennymi przymrozkami.

Trzeci pokos jest zawsze słabszy i mniej obfity. Rośliny są zmęczone sezonem, dni są krótsze, temperatura spada. Jeśli udaje się zebrać 2-3 tony siana z hektara, to już sukces.

Często lepszym rozwiązaniem jest zostawienie łąki na popas jesienny. Zwierzęta same zetrą roślinność, nawożą łąkę i przygotują ją na wiosnę. To oszczędność paliwa i czasu, a łąka dostanie naturalny nawóz.

Decyzja powinna uwzględniać też stan łąki. Jeśli darń jest słaba, rośliny przerzedzone, lepiej dać im odpocząć. Nadmierna eksploatacja prowadzi do degradacji i konieczności kosztownej renowacji.