Drugi pokos trawy – kiedy wykonać i jak zaplanować

Drugi pokos trawy – kiedy wykonać i jak zaplanować

Większość łąk i pastwisk wymaga dwóch, czasem trzech pokosów w ciągu sezonu wegetacyjnego. Drugi pokos trawy przypada zazwyczaj na lipiec lub początek sierpnia, choć terminy mogą się przesuwać w zależności od warunków pogodowych i tempa odrastania roślin. Problem w tym, że właśnie w tym okresie upały potrafią drastycznie obniżyć plon, a opóźnienie koszenia o tydzień-dwa potrafi zmienić wartościową paszę w suche, bezwartościowe źdźbła.

Kiedy trawa jest gotowa do drugiego pokosu

Podstawowym wyznacznikiem jest wysokość roślin – powinna wynosić 25-35 cm. To jednak tylko punkt wyjścia. Równie ważny jest etap rozwojowy traw. Optymalny moment to faza strzelania w źdźbło lub początek kłoszenia się. Jeśli rośliny zaczynają kwitnąć, wartość pokarmowa spada gwałtownie – białko ucieka, a włókno surowe rośnie.

Czas między pierwszym a drugim pokosem to zazwyczaj 6-8 tygodni. W praktyce oznacza to, że przy pierwszym pokosie wykonanym w połowie maja, drugi przypada na koniec czerwca lub początek lipca. W chłodniejsze lata, gdy trawa rośnie wolniej, ten odstęp wydłuża się nawet do 9-10 tygodni.

Warto obserwować skład botaniczny łąki. Jeśli dominują trawy szybko rosnące jak życica trwała czy kupkówka pospolita, odrastają sprawniej niż mieszanki z dużym udziałem traw wolniej wegetujących. Motylkowe drobnonasienne – koniczyna czy lucerna – też dyktują swoje tempo i często warto poczekać, aż osiągną odpowiedni rozwój.

Temperatura gleby powyżej 15°C i regularne opady przyspieszają odrastanie trawy nawet o 30-40%. W suche lata drugi pokos może być o połowę niższy niż w warunkach optymalnych.

Wpływ pogody na planowanie terminu

Lipiec i sierpień to miesiące, które potrafią zweryfikować najlepsze plany. Susza w tym okresie nie jest niczym nadzwyczajnym, a skoszona trawa w upale schnie wprawdzie szybko, ale samo odrastanie roślin drastycznie zwalnia. Dlatego obserwacja prognozy pogody na 7-10 dni naprzód to nie fanaberia – to konieczność.

Idealny scenariusz zakłada kilka dni bez opadów po skoszeniu, żeby trawa mogła spokojnie schnąć na pokosie. Jeśli zapowiada się deszcz dzień-dwa po koszeniu, lepiej odłożyć pracę. Mokre siano to strata czasu i pieniędzy – pleśnieje, traci wartość, a w najgorszym wypadku może się nawet zapalić w stodole.

Z drugiej strony, przedłużająca się susza każe przyspieszyć pokos. Trawa przestaje rosnąć, zaczyna żółknąć i grubieć. Lepiej skosić niższą, ale jeszcze zieloną i wartościową roślinność niż czekać na deszcz, który może nie przyjść przez kolejne tygodnie.

Przygotowanie sprzętu przed drugim pokosem

Kosiarka wymaga przeglądu przed każdym pokosem, nie tylko pierwszym. Tępe noże to podstawowy błąd – strzępią źdźbła zamiast je czysto ścinać, co opóźnia regenerację roślin i otwiera drogę chorobom. Noże powinny być naostrzone lub wymienione, zwłaszcza jeśli pierwszy pokos był obfity i sprzęt pracował intensywnie.

Sprawdzenie przekładni, pasków napędowych i łożysk zajmuje pół godziny, a pozwala uniknąć awarii w polu. Drugi pokos często przypada w najbardziej upalne dni roku – naprawa kosiarki w 30-stopniowym skwarze to żadna przyjemność.

Przetrząsacz, zgrabiarki i prasa też wymagają uwagi. Zużyte palce przetrząsacza mieszają siano z ziemią, co obniża jego jakość. Zgrabiarki z poluzowanymi zębami zostawiają połowę plonu na łące. Prasa z niewłaściwie napiętymi pasami robi luźne beloty, które rozpadają się przy transporcie.

Wysokość koszenia i jej konsekwencje

Ustawienie listwy tnącej na wysokości 6-8 cm nad glebą to standard, którego nie warto zmieniać bez powodu. Niższe koszenie daje wprawdzie więcej masy, ale niszczy punkt wzrostu wielu gatunków traw i osłabia darń. Rośliny odrastają później i słabiej, a w skrajnych przypadkach część z nich ginie.

Wyższe koszenie – 10-12 cm – ma sens na słabszych stanowiskach lub w czasie suszy. Pozostawiona wyższa ściernina chroni glebę przed przesuszeniem i daje roślinom więcej liści do fotosyntezy, co przyspiesza regenerację. Minus jest taki, że zostaje więcej potencjalnego plonu na polu.

Koszenie łąk wilgotnych i suchych

Łąki na glebach wilgotnych, zwłaszcza w obniżeniach terenu, wymagają ostrożności. Zbyt niskie koszenie w takich miejscach często kończy się „oskalpowaniem” darni – kosiarka zahacza o nierówności, ścinając roślinność razem z warstwą gleby. Efekt? Ziemia w sianie i zniszczona łąka.

Na suchych wzniesieniach problem jest odwrotny – darń jest zwarta, ale gleba twarda. Tępe noże odbijają się od podłoża zamiast ciąć, a kosiarka pracuje z podwójnym oporem. Tutaj sprawdza się podniesienie listwy o dodatkowy centymetr i zwolnienie tempa jazdy.

Nawożenie po pierwszym pokosie

Bez uzupełnienia składników pokarmowych drugi pokos będzie znacznie uboższy. Rośliny wyciągnęły z gleby sporą część azotu, fosforu i potasu podczas pierwszego wzrostu. Nawożenie należy wykonać w ciągu 2-3 dni po pierwszym pokosie, najlepiej tuż przed spodziewanym deszczem lub przy włączonej możliwości nawadniania.

Dawka azotu to zazwyczaj 40-60 kg N/ha – mniej niż przed pierwszym pokosem, bo rośliny mają krótszy czas na wykorzystanie składnika. Nawożenie potasem (30-40 kg K₂O/ha) wzmacnia rośliny i poprawia ich odporność na suszę. Fosfor w tej fazie ma mniejsze znaczenie, chyba że gleba jest nim wyraźnie zubożona.

Obornik czy gnojowica to alternatywa dla nawozów mineralnych, ale wymagają ostrożności. Aplikacja zaraz po skoszeniu może poparzyć odrastające rośliny, zwłaszcza w upalne dni. Bezpieczniej jest poczekać 5-7 dni, aż trawa trochę odrośnie, albo zastosować dawkę rozcieńczoną wodą.

Łąki ekstensywne, koszone raz-dwa razy w roku bez nawożenia, tracą rocznie około 15-20% swojej produktywności. Po 5-6 latach bez uzupełniania składników pokarmowych plon spada nawet o połowę.

Suszenie i zbiór drugiego pokosu

Lipcowe słońce suszy trawę znacznie szybciej niż majowe. Tam gdzie w maju potrzeba było 3-4 dni, w lipcu wystarczają dwa. Problem w tym, że zbyt szybkie schnięcie przy jednoczesnym przetrząsaniu powoduje odpadanie liści – najcenniejszej części rośliny pod względem białka.

Dlatego przetrząsanie warto ograniczyć do jednego razu, wykonanego wieczorem pierwszego dnia lub rano drugiego. Siano leżące w przękosach schnie równomierniej niż rozrzucone, a liście pozostają przy łodygach. Zgrabianie należy wykonać, gdy wilgotność masy spadnie do 20-25% – wtedy siano jest suche, ale nie kruche.

Belowanie przy wilgotności powyżej 25% grozi samonagrzewaniem i pleśnieniem. Poniżej 15% beloty są wprawdzie trwałe, ale masa kruszy się i traci liście podczas prasowania i transportu. Sprawdzenie wilgotności „na czuja” to loteria – warto zainwestować w prosty wilgotnościomierz, który kosztuje mniej niż jedna zepsuta partia siana.

Co zrobić gdy drugi pokos się opóźnia

Czasem wszystko idzie nie po myśli – pogoda nie dopisuje, sprzęt się psuje, brakuje rąk do pracy. Trawa rośnie dalej i przekracza optymalny moment zbioru. Co wtedy?

Jeśli opóźnienie wynosi tydzień, może dwa, strata jakości nie jest dramatyczna. Siano będzie miało więcej włókna i mniej białka, ale nadal nada się dla bydła mięsnego czy koni przy lżejszej pracy. Gorzej, gdy trawa zaczyna kwitnąć i tworzyć nasiona – wtedy strawność spada poniżej 60%, a wartość pokarmowa przypomina bardziej słomę niż siano.

W takiej sytuacji warto rozważyć koszenie na kiszonkę zamiast siano. Przekwitłe trawy trudno wysuszyć do odpowiedniej wilgotności, ale zakiszają się całkiem dobrze. Wymaga to wprawdzie silosu i innej organizacji pracy, ale pozwala uratować plon.

Inna opcja to pozostawienie części łąki na trzeci pokos. Jeśli do końca sezonu wegetacyjnego zostało jeszcze 8-10 tygodni, można skosić przerosłą trawę wysoko – na 12-15 cm – i dać roślinom szansę na kolejne odrastanie. Trzeci pokos będzie skromniejszy, ale za to wysokiej jakości.

Planowanie trzeciego pokosu

Nie każda łąka da trzeci pokos. Zależy to od odmiany traw, nawożenia, dostępu do wody i długości sezonu wegetacyjnego. Trzeci pokos ma sens, gdy od drugiego do spodziewanych przymrozków zostało minimum 7-8 tygodni.

W praktyce oznacza to, że drugi pokos wykonany do połowy lipca daje szansę na trzeci we wrześniu. Późniejszy termin drugiego pokosu – sierpień – zazwyczaj wyklucza trzecie koszenie, chyba że mowa o południowych regionach kraju z dłuższym sezonem.

Nawożenie po drugim pokosie, jeśli planuje się trzeci, powinno być symboliczne – 20-30 kg N/ha. Więcej nie ma sensu, bo rośliny nie zdążą tego wykorzystać, a nadmiar azotu późną jesienią osłabia ich mrozoodporność. Lepiej zostawić łąkę z lekkim niedostatkiem składników niż ryzykować wymarznięcie darni.

Ostatni pokos w sezonie warto wykonać minimum 4 tygodnie przed spodziewanymi przymrozkami. Rośliny potrzebują czasu, żeby odrosnąć do wysokości 8-12 cm – taka ściernina chroni korzenie przed mrozem i zatrzymuje śnieg, który dodatkowo izoluje glebę.